Strona przewinięta w 0 %

Książę i zaklęty las

Książę i zaklęty las

Dawno, dawno temu, w królestwie otoczonym srebrzystymi górami i złotymi polami, żył młody książę imieniem Arwid. Był ciekawy świata, ale też nieco zbyt pewny siebie. W zamku wszyscy się nim zachwycali – miał najlepszych nauczycieli, piękne konie i najbogatsze szaty. Jednak jego serce wciąż tęskniło za czymś więcej, choć sam nie wiedział dokładnie za czym.

Pewnego ranka Arwid wymknął się z zamku. Wsiadł na swojego rumaka i, nie mówiąc nikomu ani słowa, pognał w stronę zielonych lasów, które od dawna widział z okien komnaty.

Na początku droga była prosta – kwitły na niej kwiaty, a słońce oświetlało każdy zakątek. Ale im dalej jechał, tym gęstsze stawały się drzewa, aż w końcu ścieżka zniknęła zupełnie. Koń zarżał niespokojnie, a książę poczuł, że coś jest nie tak. Zrozumiał, że się zgubił.

Arwid szedł coraz głębiej w gęstwinę. Drzewa rosły tak blisko siebie, że światło ledwie sączyło się między liśćmi. Wtedy usłyszał szelest – najpierw cichy, jakby ktoś stąpał po suchych liściach, potem coraz głośniejszy.

Zatrzymał się i chwycił za rękojeść miecza, choć serce zabiło mu szybciej. Nagle zza pnia wysunęła się rudawa sylwetka. To był lis – ale większy niż wszystkie, jakie książę dotąd widział. Jego futro błyszczało jak płomień, a w oczach lśniła mądrość starsza niż ludzkie królestwa.

– Nie bój się, książę – powiedział lis spokojnym głosem. – Jestem Strażnikiem Ścieżek. Od wielu lat wędruję tym lasem i pokazuję drogę tym, którzy odważą się wejść za daleko.

Arwid odetchnął z ulgą, choć wciąż patrzył nieufnie.
– Strażnikiem? A skąd wiesz, kim jestem? – zapytał.

Lis uśmiechnął się przebiegle.
– W tym lesie każde drzewo szepce twoje imię. Ale żeby ci pomóc, muszę wiedzieć, czy twoje serce jest silniejsze od twojej broni.

Uniósł pyszczek i zapytał:
– Powiedz mi, kto jest naprawdę mocniejszy: ten, kto ma miecz, czy ten, kto ma dobre serce?

Arwid uśmiechnął się pewnie:
– Miecz, oczywiście! Z nim można pokonać każdego wroga.

Lis przekrzywił głowę i zaśmiał się cicho.
– A więc sądzisz, że stal jest mocniejsza od serca? Pamiętaj, młodzieńcze, że mieczem można złamać ciało, lecz tylko sercem – zdobyć przyjaciela.

Książę zarumienił się lekko, ale kiwnął głową. Lis odwrócił się i skinął ogonem.
– Chodź. Odprowadzę cię kawałek. Może jeszcze nauczysz się czegoś po drodze.

Po pewnym czasie Arwid dotarł na polanę, gdzie na gałęzi starego dębu siedziała ogromna sowa o złotych oczach.

– Zatrzymaj się, książę – zahukała. – Odpowiedz mi na pytanie: co ważniejsze – bogactwo czy szczęście innych?

Arwid zamyślił się. W zamku zawsze uczono go, że skarby i klejnoty to oznaka władzy. Ale przypomniał sobie słowa lisa o sercu.

– Myślę… że szczęście innych. Bo jeśli ludzie są smutni i głodni, cóż mi po złocie?

Sowa spojrzała na niego z powagą, po czym skłoniła głowę.
– Mądrze odpowiedziałeś. Idź ku rzece, a tam znajdziesz kolejną próbę.

Gdy książę doszedł nad rzekę, ujrzał sarenkę. Leżała na brzegu, a jej noga była poraniona. Zwierzę patrzyło na niego wielkimi, błagalnymi oczami.

Arwid spojrzał w stronę zachodzącego słońca. Chciał jak najszybciej znaleźć drogę powrotną. Ale czy mógł zostawić ranną istotę?

Ukucnął więc, rozdarł kawałek swojej szaty i obwiązał delikatnie nogę sarenki. Zwierzątko cicho zarżało, jakby podziękowało, a książę poczuł, że postąpił właściwie.

W tej samej chwili powietrze rozświetliło się złotym blaskiem. Z mgły nad rzeką wyłonił się wysoki strażnik lasu – postać utkany z liści, promieni światła i szumu wiatru.

– Arwidzie – odezwał się głosem głębokim i spokojnym – przeszedłeś trzy próby: odwagi, mądrości i współczucia. Nie każdy książę potrafi spojrzeć dalej niż na własne bogactwa i lęki.

– Ale ja wciąż nie wiem, jak wrócić do zamku – odparł chłopiec nieśmiało.

Strażnik uśmiechnął się.
– Wrócisz, bo już wiesz, że prawdziwa siła nie tkwi w złocie ani w mieczu, lecz w sercu.

Uniósł dłoń, a między drzewami rozbłysła świetlista ścieżka.

– Podążaj nią. Ale pamiętaj: to, czego się nauczyłeś, ma sens tylko wtedy, jeśli będziesz żył zgodnie z tymi wartościami.

Książę wsiadł na konia i ruszył świetlistą drogą. Wkrótce ujrzał wieże zamku. Rodzice witali go z ulgą, bo byli już pełni niepokoju.

Arwid opowiedział królowi i królowej o tym, co widział i czego się nauczył. Od tamtej pory stał się innym człowiekiem – bardziej uważnym na innych, mniej pysznym, gotowym do pomocy.

A w całym królestwie szeptano później, że książę wrócił z zaklętego lasu nie tylko cały i zdrowy, ale przede wszystkim mądrzejszy i lepszy.

Morał: Nie siła ani bogactwo czynią władcę wielkim, lecz serce, które potrafi być odważne, mądre i dobre.

 

Autor: Krzysztof B

Zaloguj się, aby wystawić ocenę i komentarz.
Kliknij tutaj

☕ Postaw kawę

Twoja opinia

Average: 0
Rating Count: 0
You Rated: Not rated

Please log in to rate.

Brak ocen

Może spodoba Ci się też:



Komentarze