Strona przewinięta w 0 %

Lisek, który chciał wszystko naraz

Lisek, który chciał wszystko naraz

W samym środku pachnącego lasu, gdzie liście szeleszczą nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy, mieszkał młody lisek o imieniu Fik. Miał rude futerko i ogon puszysty jak obłoczek. Ale najbardziej wyróżniało go to, że zawsze chciał robić wszystko naraz.

„Dzisiaj zostanę najlepszym skoczkiem w całym lesie!” — zawołał pewnego ranka Fik.

Ćwiczył skakanie przez kamienie, przez strumyk, przez powalone drzewa. Początkowo świetnie się bawił, ale po kilku nieudanych próbach znudził się i mruknął:

„Za trudno. Coś innego!”

Następnego dnia postanowił wspinać się jak wiewiórki. Wdrapał się na niski pień, zsunął się i podrapał łapki. — „Wspinaczka jest głupia!” — rzucił i pobiegł w drugą stronę.

Przez kolejne dni próbował latać jak sowa, śpiewać jak ptak, tropić jak borsuk. Ale niczego nie kończył. Zawsze chciał iść dalej, zanim zdążył się czegoś nauczyć.

Z każdym dniem był coraz bardziej zmęczony. Jego ogon stracił puszystość, oczy miał smutne, a inne zwierzęta zaczęły się niepokoić.

„Fiku, czemu jesteś taki ponury?” — zapytała mała sarenka.
„Bo nic nie potrafię robić dobrze...” — westchnął lisek i schował się pod krzakiem.

Tego wieczoru Fik usiadł sam nad strumykiem. Słuchał plusku wody i patrzył w niebo. Nagle obok usiadła stara żaba. Miała wielkie oczy i mówiła bardzo cicho.

„Dlaczego nie śpisz, lisku?”

„Próbuję tylu rzeczy, a w niczym nie jestem dobry” — powiedział Fik. — „Inni potrafią coś robić, a ja tylko zaczynam i rezygnuję.”

Żaba popatrzyła na niego spokojnie.

„Nie każdy musi robić wszystko. Wybierz coś, co naprawdę lubisz, i rób to po trochu. Codziennie. Wtedy stanie się to twoje.”

Fik zamyślił się. Po raz pierwszy nie poczuł się gorszy, tylko spokojny.

Następnego dnia rano wstał wcześnie i powiedział do siebie:

„Od dziś będę kopać. Lisy to potrafią. Przez cały tydzień — tylko to.”

I tak zrobił. Nie zawsze było łatwo. Tunel się zawalił. Ziemia sypała się do nosa. Ale Fik nie przestawał.

Z dnia na dzień jego norka była większa, głębsza, wygodniejsza. Inne zwierzęta przychodziły, by popatrzeć. A Fik nie próbował już ich imponować — po prostu robił swoje.

Wieczorem leżał w swojej nowej norce i uśmiechał się do siebie. Po raz pierwszy czuł, że jest sobą, a nie kimś, kto musi coś udowadniać.

 


Morał:

Nie musisz robić wszystkiego naraz. Czasem wystarczy jedna rzecz, ale robiona z sercem i cierpliwością.

Autor: Krzysztof B

Zaloguj się, aby wystawić ocenę i komentarz.
Kliknij tutaj

☕ Postaw kawę

Twoja opinia

Average: 0
Rating Count: 0
You Rated: Not rated

Please log in to rate.

Brak ocen

Może spodoba Ci się też:



Komentarze