Strona przewinięta w 0 %

Montertraki i Zaginione Koło Turbo

Montertraki i Zaginione Koło Turbo

W Śrubkowie dzień zapowiadał się spokojnie, aż Lenka natrafiła na coś niesamowitego. Przeszukując stary magazyn za warsztatem, potrąciła przypadkiem zardzewiałą skrzynkę. Gdy ją otworzyła, jej reflektory zabłysły.

„Olek! Musicie to zobaczyć!”

W środku leżało Koło Turbo — lśniący prototyp pokryty turbinami, legendarny wynalazek dawnych Monterów. Według opowieści, to koło potrafiło rozpędzić każdy pojazd do oszałamiającej prędkości. Nigdy nie zostało oficjalnie przetestowane.

Olek podjechał bliżej, szeroko otwierając oczy.

– „O rany… To naprawdę ono?”

Karolina zmrużyła reflektory.
– „Brzmi fajnie, ale... to wygląda na coś niebezpiecznego.”

– „Dlatego właśnie musimy to sprawdzić!” – błysnął Olek energią bardziej niż samo koło.

Po burzliwej dyskusji ustalili, że jeśli mają testować, to na starym torze za Huczącym Wąwozem — z dala od miasta.

 

Tor był zniszczony, ale nadal nadawał się do jazdy testowej. Karolina sprawdziła zakręty, Krzysiek oczyścił trasę z kamieni, a Ada zeskanowała teren.

Olek założył Koło Turbo. Idealnie dopasowało się do osi.
– „Dobra, tylko jedna prosta. Bez szaleństw.”

– „Olek, pamiętaj… to jest PROTOTYP!” – przypomniała Lenka.

– „No jasne, jasne. Gotowi?”

Karolina stanęła na linii startu.
– „Trzy… dwa… jeden… START!”

Olek wystrzelił jak błyskawica.

Koło Turbo rozświetliło się jasnym żółtym blaskiem. Prawo jazdy przestało mieć znaczenie — Olek był tak szybki, że mijane skały zamieniały się w rozmazane plamy. Pęd był niesamowity.

Ale w tej niesamowitości było też coś bardzo złego.

Sterowanie zaczęło drżeć.

Koło świeciło coraz mocniej.

Z zakrętu na zakręt Olek tracił kontrolę.

„OLEK, ZWOLNIJ!” – krzyczała Karolina przez radio.

„ONO NIE REAGUJE!”

I wtedy to się stało.

Olek wypadł z trasy, przebił lekką barierkę i z hukiem zsunął się ze zbocza, znikając między skałami.

 

Drużyna rzuciła się na pomoc.

Karolina pierwsza zjechała na dół po stromej półce, Ada używała sonaru, Gryf — robiąc coś, czego sam się po sobie nie spodziewał — zjechał najniżej, ryzykując, że sam utknie. Krzysiek usuwał skaliste przeszkody, a Lenka kierowała akcją z góry.

W końcu Ada wykryła sygnał.

„Mam go!”

Olek leżał między dwoma głazami, przygnieciony lekko brzuchem do ziemi, ale cały.

– „Przepraszam… chyba przesadziłem.” – mruknął cicho.

– „Chyba?” – Karolina roześmiała się nerwowo z ulgi. – „Olek, mało brakowało!”

– „Nie chciałem być najlepszy… tylko poczuć, jak to jest jechać tak szybko.”

Gryf dotknął go ramieniem.
– „Ale po co? My i tak wiemy, że jesteś świetny. Bez tego koła.”

Wspólnymi siłami wyciągnęli go na górę, a Koło Turbo — przygaszone i uszkodzone — zostało odłożone z powrotem do skrzyni.

Olek spojrzał na przyjaciół.

– „Obiecuję… żadnych testów bez was. Nigdy więcej.”

A reszta drużyny wiedziała, że to nie koło turbo jest siłą Śrubkowa.

Tylko przyjaźń, która działa szybciej niż każdy prototyp.

Zaloguj się, aby wystawić ocenę i komentarz.
Kliknij tutaj

☕ Postaw kawę

Twoja opinia

Average: 0
Rating Count: 0
You Rated: Not rated

Please log in to rate.

Brak ocen

Może spodoba Ci się też:



Komentarze