Rozdział 1: Krople w garażu
Wszystko zaczęło się od jednej kropli.
Plik.
Plik.
– „Czy tu przecieka rura?” – mruknął Olek, ziewając i spoglądając na ścianę swojego garażu. Ale to nie była rura. Woda sączyła się... z podłogi. A wkrótce potem pojawiła się kałuża.
Olek otworzył drzwi i... chlup! – koła zanurzyły się w wodzie po opony.
– „Co się dzieje?!” – zawołał. – „Śrubków przecież leży na wzniesieniu!”
Po chwili z sąsiednich garaży zaczęły wyjeżdżać inne Montertraki.
– „U mnie to samo!” – krzyknęła Karolina.
– „Lenka mówi, że kanał naprawczy się zalał!” – zameldował Krzysiek.
– „Moje narzędzia dryfują!” – dodała Lenka z paniką.
Zalane były garaże, drogi, a nawet warsztat główny. Woda płynęła z górnej części doliny – ze strony starej tamy.
Rozdział 2: Stara Tama TurboTama
Tama została zbudowana dawno temu przez najstarsze Montertraki. Nazywano ją TurboTamą, bo nie tylko trzymała wodę, ale też zasilała warsztaty energią wodną.
Ale od lat nikt jej nie doglądał. Wszystko działało... aż do dziś.
– „Musimy tam pojechać!” – zdecydował Olek. – „Zobaczymy, czy coś się nie rozszczelniło.”
– „A jeśli się zawali?” – zapytał Gryf z niepokojem. Był teraz częścią ekipy, ale wciąż czuł się niepewnie.
– „Wtedy Śrubków zamieni się w jezioro...” – powiedziała cicho Lenka.
Montertraki ruszyły w górę strumienia. Droga była grząska, a woda płynęła coraz szybciej. W oddali słychać było złowieszczy bulgot i szum.
Rozdział 3: Woda ucieka!
Gdy dotarli na miejsce, zobaczyli przerażający widok.
Jedna z bocznych rur odpływowych była oderwana, a zawór sterujący – zardzewiały i zablokowany. Woda tryskała z rury jak z ogromnego węża, zalewając wszystko dookoła.
– „Musimy to zatamować!” – krzyknął Krzysiek. – „Ale nie dam rady sam!”
– „Spróbujmy razem” – powiedział Olek i wsunął swoje ramię z kluczem w stronę zaworu.
Karolina wspięła się po bocznej ścianie i zaczęła nakładać uszczelkę z zestawu awaryjnego. Lenka skanowała uszkodzenie poziomicą laserową.
Gryf tymczasem… cofnął się.
Rozdział 4: Strach i odwaga
– „Gryf! Pomóż nam!” – zawołał Olek.
– „Ja… Ja nie umiem! Co jeśli coś zepsuję?!”
– „Nie musisz być idealny. Wystarczy, że będziesz z nami” – powiedziała cicho Lenka.
To wystarczyło. Gryf nabrał odwagi, rozłożył swoje wysięgniki i przytrzymał zerwaną rurę, dzięki czemu Karolina mogła dokręcić obejmę naprawczą.
– „Trzymajcie!” – krzyknął, gdy woda zasyczała i strumień zaczął słabnąć.
Olek przekręcił zawór z całej siły. Klik! – zapadka zaskoczyła. Rura zadrżała… i woda przestała lecieć.
Przez chwilę wszyscy stali w ciszy, tylko z kół ściekały krople błota i wody.
Rozdział 5: Nowy plan dla starej tamy
– „Tama jest stara. Nie wytrzyma kolejnej awarii” – stwierdziła Lenka.
– „Ale możemy ją przebudować” – uśmiechnął się Olek.
– „I zamontować system czujników” – dodała Karolina.
– „Zasilany panelami na górze wzgórza!” – zaproponował Krzysiek.
Gryf spojrzał na rurę, którą pomógł zatamować. – „A ja mogę… ją nadzorować. Codziennie. Żeby nic się już nie rozszczelniło.”
Wszyscy spojrzeli na niego z uznaniem. Gryf stał się częścią drużyny – już nie tylko pomocnikiem, ale strażnikiem Śrubkowa.
Epilog: Spokojna noc
Gdy woda opadła, a garaże wyschły, Montertraki znów mogły spokojnie wrócić do pracy.
Na wzgórzu, przy tamie, błyskał teraz mały niebieski czujnik. A obok niego, na warcie – Gryf z reflektorem, czujny i gotowy.
Śrubków mógł spać spokojnie.
Morał:
Nie trzeba być najmądrzejszym ani najsilniejszym. Wystarczy być odważnym wtedy, gdy inni na ciebie liczą.
Komentarze
Świetna przygoda. Synkowi bardzo się podobała ;) Czekamy na następną część :)