Strona przewinięta w 0 %

Nocne życie zabawek

Nocne życie zabawek

W pokoju panowała cisza. Marysia spała smacznie w swoim łóżku, a obok niej wiercił się przez sen jej młodszy braciszek Marcyś.

Każdej nocy, gdy tylko dzieci zasypiały, w pokoju działy się niezwykłe rzeczy. Zabawki rozpoczynały swoje nocne życie.

Pluszaki pilnowały śpiących dzieci, strzegąc ich snów i odpędzając złe myśli. Gdy któreś z dzieci zaczynało się budzić, jedna z zabawek natychmiast dawała znać innym, by wracały na swoje miejsca. Zawsze musiały zdążyć, zanim któreś z rodzeństwa otworzy oczy.

Tej nocy pierwszą wartę pełnili królik Tuptuś i tygrysek Wąsik. Tuptuś czuwał przy Marysi, a Wąsik przy Marcysiu.

Chłopiec spał niespokojnie, kręcił się i mamrotał coś przez sen. Wąsik ostrożnie wspiął się na łóżko, przytulił go do siebie i pogłaskał po zaróżowionym policzku. Potem nabrał odrobinę magicznego pyłu i delikatnie dmuchnął w stronę chłopca.

– Już dobrze, Marcysiu... – wyszeptał. Niech przyśni ci się mały, uroczy piesek.

Czary Wąsika zadziałały. Marcyś przestał się wiercić, uśmiechnął się i pogrążył w pięknym śnie o brązowym szczeniaku, merdającym ogonkiem. Wąsik odetchnął z ulgą i roześmiał się cicho tak, by nie zbudzić chłopca.

Tymczasem inne zabawki zajęły się swoimi sprawami. Lalki Marysi Błękitnooka i Stokrotka otworzyły domek dla lalek, by przygotować mały pokaz mody.

– Wyglądasz zachwycająco, Stokrotko! pisnęła Błękitnooka. Róż tej sukienki idealnie podkreśla twoje oczy. Zrobię ci jeszcze dwa warkocze i przewiążę je różową wstążką.

– Świetny pomysł! Ucieszyła się Stokrotka, odgarniając włosy.

Kilka chwil później fryzura była gotowa warkocze lśniły w świetle lampki nocnej, a Stokrotka wyglądała jak prawdziwa gwiazda.

– Teraz twoja kolej. – Uśmiechnęła się lekko. – Włóż sukienkę w kolorze nieba, a ja wymyślę fryzurę idealną dla ciebie.

Obie roześmiały się i zaczęły nucić cichutką piosenkę o przyjaźni, która niosła się po pokoju jak delikatny szept.

Tymczasem na dywanie szykowały się prawdziwe emocje autka Marcysia postanowiły urządzić wyścigi. Zawsze sprzeczały się, które jest najszybsze – tak samo było i tym razem.

– Wszyscy wiemy, że to ja wygram – oznajmiła dumnie czerwona wyścigówka.

– A niby dlaczego? – zapytał zielony jeep.

– No przecież czerwone samochody zawsze są najszybsze! Każdy o tym wie!

– Wcale nie! – zaprotestował jeep. Zielony to kolor zwycięzców!

– Ale to ja jestem wyścigówką. Zostałem stworzony po to, aby wygrywać wszystkie wyścigi!

– Ciszej, ciszej – wtrącił pomarańczowy autobus. Kłótnie nic nie dadzą. Jest tylko jeden sposób, aby się przekonać, który z was jest szybszy. Musicie zrobić wyścig.

– Okej – zgodnie stwierdziły autka, kiwając swoimi maskami.

Czerwona wyścigówka groźnie zaryczała silnikiem, dając przeciwnikowi do zrozumienia, że nie zamierza się poddać. Zielony jeep natychmiast poszedł w jej ślady.

– Tutaj będzie start. Autobus za pomocą kolorowej skarpetki Marcysia wyznaczył na dywanie równą linię. Pojedziecie aż do domku dla lalek, objedziecie go i wrócicie.

Czerwona wyścigówka i zielony jeep ustawili się zaraz za skarpetką. Spojrzeli na siebie, obaj wyraźnie podekscytowani. Uwielbiali ścigać się między sobą.

– Gotowi? Do startu... START! – zawołał pomarańczowy autobus.

Samochody ruszyły jak burza. Na początku jechały łeb w łeb, ale po chwili wyścigówka zaczęła wysuwać się na prowadzenie. Jeep dodał gazu, warcząc głośno.

W tym samym czasie zaniepokojony Wąsik zauważył, że Marcyś znowu zaczyna się wiercić.

– Cicho tam! – zawołał do samochodów. – Zaraz się obudzi!

Ale hałas silników był zbyt głośny i nikt nie usłyszał jego wołania.

Czerwona wyścigówka była już prawie na mecie, a zaraz za nią zielony jeep. Różnica była naprawdę niewielka, więc jeep dodał jeszcze więcej gazu.

– Mam cię. Zielony jeep uśmiechnął się szeroko, doganiając rywala.

– Alaaaaarm! – W końcu do uszu wszystkich zabawek doleciało wołanie Wąsika.

Niestety było już za późno. Marcyś siedział na swoim łóżku i z niedowierzaniem przyglądał się wyścigom.

– Wy... żyjecie? zapytał, przecierając zaspane oczy.

W pokoju zapadła cisza. Zabawki zamarły.

– No... właściwie to... – Wyścigówka nie wiedziała, co odpowiedzieć.

Nigdy wcześniej nie zdarzyła się podobna sytuacja. Do tej pory zabawki zawsze zdążyły wrócić na swoje miejsca. A teraz zostały przyłapane.

– Ale niesamowite! Nikt mi w to nie uwierzy – Marcyś otwierał oczy coraz szerzej i szerzej. Marysiu! Obudź się! zawołał.

– Ciiii – uciszyła go Błękitnooka. Nie budź siostry, niech sobie śpi.

– Ale chciałem, żeby też was zobaczyła szepnął chłopiec.

– Jutro opowiesz jej o wszystkim – odpowiedział Wąsik.

Zaraz potem wskoczył na poduszkę, uniósł łapki i dmuchnął odrobiną magicznego pyłu.

– A psik! – kichnął Marcyś.

Magiczny pył zaczął działać od razu. Marcyś zrobił się bardzo senny, położył głowę na poduszce i już po chwili znów znalazł się w krainie snów.

Zabawki odetchnęły z ulgą.

– Nie chcę się już ścigać – stwierdziła czerwona wyścigówka.

– Zgadzam się z tobą przytaknął zielony jeep. – Lepiej pilnować ciszy niż budzić dzieci.

Wąsik uśmiechnął się i poprawił kocyk Marcysiowi.

– Widzicie? Najważniejsze to wiedzieć, kiedy trzeba przestać.

Zabawki wróciły na swoje miejsca. Domek dla lalek zamknął drzwiczki, samochody ustawiły się równo na półce, a pluszaki otuliły dzieci miękkimi łapkami.

Nad ranem, kiedy pierwsze promienie słońca zajrzały przez okno, Marysia i Marcyś obudzili się wypoczęci. Wszystko wyglądało jak zwykle zabawki leżały tam, gdzie powinny.

Marcyś spojrzał na swojego tygryska.

– Ciekawe... – mruknął. Może to był tylko sen?

A Wąsik, siedząc cichutko na poduszce, uśmiechnął się tajemniczo i pomachał łapką, gdy tylko chłopiec odwrócił wzrok.

Bo nawet zabawki wiedzą, że każdy ma swoje obowiązki. Czasem można się bawić, a czasem trzeba odpocząć i dbać o innych wtedy świat, nawet ten najmniejszy, jest szczęśliwy i spokojny.

Autor: Patrycja D

Zaloguj się, aby wystawić ocenę i komentarz.
Kliknij tutaj

☕ Postaw kawę

Twoja opinia

Average: 0
Rating Count: 0
You Rated: Not rated

Please log in to rate.

Brak ocen

Może spodoba Ci się też:



Komentarze