Na każdym osiedlu jest takie miejsce. Nie ławka, nie piaskownica. Coś ważniejszego.
Na naszym osiedlu to trzepak. Miejsce zebrań, huśtawek z bluzy i rozmów „na poważnie”.
Dla Basi i jej paczki to było centrum świata.
Basia przeskakuje przez krawężnik jak ninja i melduje się przy trzepaku. Figa szczeka dwa razy.
– Gotowa – mówi Basia.
Po chwili dołącza Olek, ciągnąc za sobą sznurek i coś, co chyba miało być rakietą.
– Robimy dziś bazę z kurtki?
– Zrobimy – odpowiada Basia. – Ale najpierw zebranie. Gdzie Daria?
Daria przychodzi ostatnia, spokojna jak zwykle.
– Mamy problem – mówi. – Ktoś był tu rano. Zobaczcie.
Pod trzepakiem leży nie ich sznurek. Obok ktoś napisał kredą:
„Trzepak należy do grupy z klatki 6.”
Basia:
– O nie, nie, nie! To nasz teren!
Olek:
– To wojna! Robimy wyrzutnię z piasku!
Daria:
– Albo... pogadajmy.
Bruno:
– A może... podmienimy im kredę na naszą?
Basia patrzy w stronę bloku 6. Chwila ciszy.
– Dobra. Idę tam. Sama. Z Figą.
– Sama?! – zdziwił się Bruno.
– To nasz trzepak. Ktoś musi powiedzieć to wprost.
Basia wchodzi ostrożnie na trawnik między blokami. Figa idzie przy nodze, poważna jak nigdy.
Na ławce pod klatką 6 siedzi trójka dzieci. Starsi od niej – może 9, może nawet 10 lat.
Chłopak z czapką daszkiem do tyłu dmucha balon z gumy. Dziewczyna maluje paznokcie patykiem. Trzeci rozkręca coś na kolanie.
Basia bierze oddech.
– Hej.
Nie reagują.
– HEJ. To wy napisaliście na trzepaku?
Chłopak z czapką wzdycha.
– A co, trzepak twój?
– No... właściwie to tak. Naszej paczki.
– To my też mamy paczkę – mówi dziewczyna. – I co teraz?
Basia robi krok do przodu. Figa warczy cicho.
– Możemy się kłócić. Albo coś wymyślić. Bo to nie jest wasze. Ale nie jest też tylko nasze.
– Hmmm... – chłopak patrzy na kolegę. – A co proponujesz?
Basia zamyśla się.
– Turniej trzepakowy. Bez krzyków. Bez podmiany kredy.
– A co to jest „wymysłowa figura wisząca”? – pyta dziewczyna.
– Dowiecie się jutro.
Gdy Basia wróciła, Daria spojrzała tylko pytająco.
Basia uśmiechnęła się szeroko.
– Gramy.
Następnego dnia dzieci spotkały się przy trzepaku.
Były konkurencje:
- Huśtanie na kurtce (na czas)
- Wymysłowa figura wisząca
- Runda śmiechu (kto najdłużej się nie śmieje patrząc na Bruno)
Turniej był zacięty. Dziewczyna z klatki 6 zrobiła szpagat wisząc na jednej ręce. Olek prawie spadł z kurtki. Bruno wygrał rundę śmiechu, bo zrobił minę „poważnego banana”.
W końcu...
Bruno wpadł na pomysł, żeby zrobić grafik.
– Dwa dni dla jednej grupy, dwa dla drugiej. A soboty razem. Niedziele dla Figii, niech ma spokój.
I tak skończyła się wojna o trzepak.
Nie było wygranych, nie było przegranych.
Było tylko jedno: więcej miejsca na nowe przyjaźnie.
Komentarze
Bardzo ciekawa bajka ;)